25/04/2024| Wywiady

Kto ma prawa do reklam stworzonych przez AI?


Czyje są prace zrobione za pomocą sztucznej inteligencji?

Dzisiejszym gościem w KeyStory z gościem jest profesor Michał Jackowski, adwokat specjalizujący się w sztucznej inteligencji.

KeyStory: My szczególnie skupiamy się na produkcji filmowej, animacjach, które też można generować dzięki AI.
Czy już są jakieś zbudowane odpowiednie przepisy odnośnie sztucznej inteligencji, czy to się tworzy, czy to bazuje na czymś, co już jest?

Prof. Michał Jackowski:  To jest bardzo ciekawe pytanie, bo ono jest mi zadawane mniej więcej od roku, od tego momentu, kiedy wybuchł hype dotyczący AI.

I ja przez cały rok odpowiadam nie to samo, bo się coraz więcej uczymy, coraz więcej jest z interpretacji, ale bazujemy cały czas na tych samych przepisach. Czyli weszło coś super nowego, a prawnie żyjemy w świecie, który jest stworzony lat temu 30. W Polsce. W Europie ten system trochę jest inny, bo w Europie w 2019 roku uchwalono przepisy, które miały unowocześnić prawa autorskie.

Co ciekawe, one nie zostały wprost w Polsce jeszcze przyjęte.

Była taka wielka dyskusja na przełomie lat ostatnich, gdzie próbowano wtłoczyć te przepisy, wdrożyć zupełnie inaczej, niezgodnie z europejskim sensem, plus jeszcze są przepisy różnych krajów, bo przecież AI nie jest polskie czy unijne, tylko jest międzynarodowe, światowe, więc są przepisy amerykańskie, są przepisy brytyjskie, są przepisy azjatyckie.

Przede wszystkim warto zwracać uwagę na regulacje, które są w krajach, które mogą wymusić swoje stosowanie przez to, że tam są najpoważniejsi gracze, czy prowajderzy AI.

Czy wolno karmić AI cudzymi utworami? Kto ma prawo do wytworu sztucznej inteligencji?

KeyStory: A jak to wygląda w Polsce?

 Prof. Michał Jackowski: W Polsce to jest bardzo ciekawe, bo w Polsce generalnie prawa autorskie i AI to są dwa aspekty.
Po pierwsze: czy można trenować AI, karmiąc go utworami, które ktoś stworzył, cudzymi tak naprawdę, i uczyć w ten sposób?
I po drugie: czy to, co wypluwa AI, jest czyjeś? Czyje jest? Albo może jest niczyje?

W Polsce – po pierwsze to zagadnienie, czy można trenować AI cudzymi utworami? Tu trzeba się odwołać do prawa europejskiego, do tej dyrektywy z 2019 roku. Ona mówi o tym, że tak długo można karmić sztuczną inteligencję cudzymi utworami, dopóki ktoś nie wykluczy tego – tak zwane opt-out. Czyli powiem, zaszyję to na stronach www albo jakąś inną metodą wskażę, że nie możecie karmić moimi utworami sztucznej inteligencji

Dopóki tego nie zrobię, jest to możliwe i dopuszczalne, jest to tak zwany wyjątek z dyrektywy prawnoautorskiej.

Druga kwestia jest bardziej złożona.
Czy to, co wychodzi z czata GPT, Mid Journey’a, czy Dalle czy czegokolwiek innego, czy Co-Pilota, jest objęte prawami autorskimi.

Utwór to dzieło człowieka

I tu trzeba sięgnąć do samej podstawy. Czym jest utwór? Utwór jest dziełem człowieka.

Nie jest to zapisane wprost w prawie, ani polskim, ani brytyjskim, ale jest wyinterpretowane.
Od stu lat przyjmuje się, że tylko dzieło człowieka może być utworem, może być chronione przepisami.
I co jeśli człowiek działa, ale działanie człowieka jest mikrodziałaniem, a 99% tego działania robi za nas AI? A co jeśli 10% robimy, a 90% za nas robi AI?

No i od roku toczy się dyskusja, gdzie jest granica tego, że wypluty utwór z narzędzia AI-owego jest mój jako twórcy, kogoś kto nakarmił AI promptem, a gdzie zaczyna się ta granica, gdzie ten utwór jest w domenie publicznej.

KeyStory: No właśnie, czy jeszcze nie ma tej trzeciego gracza, bo skoro na przykład Midjourney jako sztuczny trener ma swojego właściciela, ktoś go stworzył, czy on też nie jest w tym układzie autorskim autorem, skoro on stworzył narzędzie, które tworzy tę grafikę?

Prof. Michał Jackowski: Tu wiesz, tu można skomplikować to jeszcze bardziej, prompta do Midjourney’a mógł mi wypluć wcześniej czat GPT.

KeyStory: Tak, to prawda.

Prof. Michał Jackowski: To znaczy, ta dyskusja, ona jest bardzo ciekawa, bo ona sprowadza nas do pytania takiego, moim zdaniem zmienia ten balans taki, bo do tej pory było jasne, stworzył coś człowiek, jest to jego, albo jest to jego pracodawca, albo kogoś, na kogo on przeniósł swoje prawa.

Myślę, że klucz, jakby ciężar zostanie przyłożony do tego, do tej kreatywności, twórczości.

Jeśli mój prompt jest na tyle twórczy, że dalsze działanie super wyspecjalizowanego narzędzia, ale tylko narzędzia, jest odtwórcze, czy jakby pomaga mi, to nadal to będzie moje.

Jeśli mój prompt jest mikropromptem i nic więcej nie włożyłem, żadnego wysiłku więcej w to, no to muszę się liczyć z tym, że to, co stworzyłem będzie w domenie publicznej, nie będzie chronione, nie będę mógł przenieść tych praw na mojego klienta, kontrahenta, pracodawcę itd.

Jak korzystać z narzędzi AI, żeby mieć prawa do utworów?

KeyStory: To jest bardzo nieostra granica.

Prof. Michał Jackowski: Jest bardzo nieostra, ale opowiem wam o dwóch ciekawych case’ach z ostatniego roku.
Po pierwsze we Włoszech Sąd Najwyższy badał taką sprawę i powiedział, że wkład człowieka musi być na tyle kreatywny, aby można było powiedzieć, że jest on twórcą.
Nadal nieostre, ale już ciekawsze, bo mówi o tym, że jeśli używasz AI, nadal możesz być twórcą, jeśli jesteś kreatywny.

Dokumentuj to, co robisz! Nie wystarczy, że posłużysz się narzędziem i pokażesz, co wyszło z niego, ale zapisz ten proces, opisz ten proces twórczy.

Więcej zachodu, więcej efortu do włożenia, ale już wiem, co muszę zrobić, żebym był twórcą, żebym miał prawa do tego narzędzia.

Zupełnie drugi biegun to Ukraina.

Bardzo mnie to zaskoczyło, ale w jednym z podcastów miałem gościa – prawniczkę ukraińską.

Na Ukrainie na przełomie 2021-2022 stworzono nowe prawo autorskie, gdzie wytworzono takie specjalne prawa dla utworów, czy – nie nazwałbym tego utworów – wytworów sztucznej inteligencji.

Jeśli coś zostało stworzone wyłącznie przez sztuczną inteligencję, to jest to objęte specjalnym prawem.

To nie jest prawo autorskie, tylko specjalne prawo przysługujące właścicielowi albo licencjobiorcy narzędzia.

Czyli mam Midjourney’a, mogę z niego korzystać zgodnie z licencją, która wynika z ogólnych warunków, wrzucam prompta, coś wypluwa Midjourney, nie mam prawa autorskiego do tego czegoś, ale mam specjalne prawo do tego wytworu, produktu.

Czy to jest ułatwienie?
Moim zdaniem nie jest to ułatwienie, bo nagle pojawia się taki problem, a gdzie jest granica między utworem, a tym szczególnym wytworem.
Czym są utwory stworzone wyłącznie przez sztuczną inteligencję?
Czy są w ogóle takie?
Chyba nie ma.
Ale to pokazuje, jak różne kraje próbują podchodzić do tego różnie.
No i Stany Zjednoczone tocząca się tam od roku jeszcze gorętsza dyskusja dotycząca praw, tego karmienia i tego co wychodzi.

Kto ma prawa do "aktora" stworzonego przez AI?

KeyStory: Do tej pory w naszej branży np. było zamówienie na film czy na sesję zdjęciową, zatrudniało się np. aktora, który swoim wizerunkiem uszlachetniał spot czy sesję. Podpisywało się odpowiednią umowę o przekazanie wizerunku, licencje i tak dalej, określało się tam parametry.

I teraz powiedzmy, że generujemy sobie takiego „aktora” – czy mamy nieograniczone prawa do niego? Czy on teraz należy do wszystkich czy jak to wygląda?

Prof. Michał Jackowski: W Stanach była taka bardzo ciekawa sprawa, gdzie twórczyni komiksu wniosła o przyznanie jej prawa autorskiego do tego komiksu, bo tam tak działa, przez Urząd Patentowy.

Treść dymków napisała sama, ale rysunki stworzył chyba Dalle albo Midjourney.

Urząd Patentowy najpierw przyznał pełne prawa autorskie, ona się pochwaliła na forum w internecie, że po raz pierwszy AI przyznano prawa autorskie, po czym Urząd Patentowy, jak to usłyszał, zmienił swoją decyzję i powiedział: masz prawa do tego, co sama wygenerowałaś, ale to, co AI wygenerowało, obrazy są w domenie publicznej.

Czyli są jakby twoje, ale nie możesz zakazać nikomu innemu, żeby z tego korzystał, czyli stają się niczyje albo wszystkich.

I z tym przykładem, który ty podałeś, wygenerowany w tym przypadku aktor sztuczny, sztuczna postać, nie wiem, instagramerka sztuczna, influencerka, też będzie w domenie publicznej.

Nie będziesz ty mógł zakazać tego, aby inna firma dokładnie tego samego aktora “wykorzystała” do promowania produktu konkurencyjnego.

Myślę, że to jest spore ryzyko.

Były takie przypadki chyba transferów w branży marketingowej aktorów. Tu ten transfer będzie nieograniczony.
Oczywiście chroniona będzie nadal koncepcja na przykład kampanii, czy treści hasła, które wymyślił człowiek, ale sam aktor czy same fragmenty od AI będą mogły być wykorzystywane.
Ryzyko jest spore, bo rzeczywiście były takie przypadki w historii podkupywania aktora i potem nawet zrywania umów z nim pierwotnych, w związku z tym, że gdzieś pośrednio szkalowało, atakowało to markę.
A tu można nieograniczenie to wykorzystać.

Czy powstanie AI, które dotrze do źródeł i pozbawi nas praw do obecnych dzieł?

KeyStory: A pójdźmy dalej tym tropem, bo to też mnie interesuje, bo ten aktor, czy ten model czy ktokolwiek zostanie wygenerowany jakby z czegoś, co w sumie już gdzieś tam istniało, tylko jest zlepkiem różnych tam elementów, powiedzmy, pozbieranych, nie wiem, ze stocków, czy z jakichś baz zdjęć i tak dalej.

I tak futurystycznie podchodząc do tego, czy może kiedyś powstanie narzędzie, które będzie w stanie sprawdzić, że to jest na przykład pokłosie sześćdziesięciu elementów, które są objęte prawem autorskim, bo to jest na przykład sześćdziesiąt różnych osób, którzy się składają na tego jednego modela i wtedy za jakiś czas się okaże, że nie mamy zupełnie prawa do tego?
Załóżmy, że za pomocą prompta tworzymy grafikę, której używamy jako tło w animacji.
To jest taka sytuacja, która rzeczywiście może mieć miejsce.
I w tym momencie powstaje nowe AI, które potrafi dotrzeć do źródła. Czy zrobi się problem?

 

Czy prawo zablokuje AI?

Prof. Michał Jackowski: Wiecie, to jest problem, który już teraz jest, bo New York Times pozwał OpenAI mówiąc: wy nie tylko czerpiecie z naszych artykułów, wy wprost przekopiowujecie części naszych artykułów w outputach, czyli w tym, co wypluwacie.

Więc nie tylko trenowaliście narzędzie naszymi danymi bez zgody, Co więcej, publikujecie fragmenty tego, co my mamy, za co zapłaciliśmy mnóstwo pieniędzy dziennikarzom, zrobiliśmy research, włożyliśmy w to mnóstwo środków, a wy to publicznie udostępniacie.

Toczy się duży spór.

Rozmawiałem z ilomaś prawnikami amerykańskimi w ostatnim roku i oni twierdzą, że szansa, że to zostanie zakazane jest niewielka, że jednak to jest tak istotny element postępu, że ten taki wyjątek amerykański dotyczący takiego w dobrej wierze wykorzystywania, on jest, znajdzie zastosowanie, czyli będzie to dopuszczalne, Po drugie, ci prawnicy i też osoby, które w technologii siedzą, mówią tak, że to nie jest kopiowanie wprost, to jest czerpanie, to jest nadal inspirowanie się, to jest branie idei, a idee, inspiracje, pomysły nie mogą być chronione nigdzie na świecie.

Czyli jak ja się inspiruję czymś, przerysowałbym Mona Lisę w inny sposób, no to nawet gdyby była chroniona, nie wygasłyby te prawa, nikt nie mógłby mi tego zakazać, bo to jest jedynie inspiracja.

KeyStory: Zawsze się na tym zastanawiam: gdzie jest granica między inspiracją a kopiowaniem. Bo na naszym rynku reklamowym zdarza się, że przychodzi klient, pokazuje reklamę i mówi: To jest fajna reklama amerykańska, chciałbym dokładnie to.

Gdzie leży granica inspiracji?

Prof. Michał Jackowski: To jest fajny temat, bo na niego bym musiał odpowiedzieć jak typowy prawnik, czyli to zależy.

Sądy dają takie wytyczne, ile na przykład prawo cytatu może objąć, że można skopiować paręnaście sekund nie może dotyczyć głównego tematu, takiej jakby corowej idei, to wtedy jest to cytat, a nie skopiowanie czegoś, plus wskazanie źródła.

Myślę, że przy inspiracji pewnie wszystko zależałoby od celu, od tego, do kogo kierujemy ten przekaz i jak mocno go zmieniliśmy. Jeśli przekopiujesz amerykańską reklamę 1 do 1, skierujesz dla produktu, czy może nie 1 do 1, ale dziewięć dziesiątych skopiujesz, skierujesz do tych samych odbiorców, ta sama grupa docelowa i produkt konkurencyjny, no to nawet ja cię nie wybronię (śmiech).

A jeśli to zrobisz w inteligentny sposób, w taki, no właśnie, pokazując, że się inspirujesz, to myślę, że wy jesteście specami, żeby to wyczuć, gdzie jest to kopiowanie, a gdzie jest to inspirowanie mądre.

KeyStory:  Ja miałem taką sytuację, gdzie byłem po drugiej stronie, nie będę ukrywał, czyli miałem tak, że któregoś dnia wyszedłem na miasto i pamiętałem, że już się przetarg skończył, spojrzałem na billboard i mówię: Zaraz, przecież to jest kampania, którą napisałem!

Szybko wpisuję na YouTube, patrzę, reklama, którą napisałem, ale rzeczywiście było to umiejętnie zmienione, czyli postacie były podmienione.
To było z pełną świadomością.

To jest dobre pytanie w kontekście AI. Można stworzyć w AI kopię reklamy, tylko przerobioną, jak jest Domo AI. To program, który zmienia w animację, na przykład 2D, 3D.
Tym bardziej, że Stable tak szybko się rozwija, że za chwilę to będzie używalne, bo na razie to wciąż jeszcze eksperyment.
Pewnie za rok – dwa będzie to emisyjne. 

Czy jeśli prompt będzie gnerował inne tło – czy to jest ta sama reklama, czy to nie jest ta sama reklama?

Nieświadomy użytek AI

Prof. Michał Jackowski:  Bardzo ciekawą rzecz ostatnio mi ktoś podrzucił.

Te pytania o granice twórczości, o to, gdzie AI jest twórcą, one padają ciągle.

I ktoś mi powiedział: O czym ty mówisz? Tak dużo AI-a zaczyna być zaszyte już w każdym niemal narzędziu, że za chwilę przeciętny użytkownik nie będzie wiedział, że tam jest AI.

On coś wrzuci, coś mu wyjdzie, użyje tego w dobrej wierze – kto czyta ogólne warunki umów, regulaminy, które mają po kilkanaście stron? Nikt nie czyta. Więc nawet nie będzie wiedział, że tam jest zaszyte AI.

Czy można go wówczas pozbawić praw do jego twórczości?

Nie.

I ten ktoś mi mówi, za moment to będzie takie commodity jak aparat fotograficzny. Nie wiem, czy wiecie, że 100 lat temu była sprawa dotycząca tego, czyje są prawa do zdjęcia, czy są w ogóle prawa autorskie do zdjęcia, bo przecież zdjęcie jest wiernym odtworzeniem życia?

Więc jak może mieć fotograf prawa do zdjęcia? Coś, co się wydaje dzisiaj absurdalne i się śmiejemy.

Więc była sprawa, która doszła do amerykańskiego Sądu Najwyższego, który powiedział tak: odpowiednia kompozycja, ustawienie tła, postaci – jest osobnym dziełem, do którego przysługują prawa, a sam aparat jest narzędziem, które po prostu transponuje tą rzeczywistość w to zdjęcie, w ten utwór.

I myślę, że za moment będzie podobnie ze sztuczną inteligencją, czyli będzie używana rozsądnie, mądrze, będzie po prostu dalej narzędziem twórcy.

Czy Wieża Eiffla wygenerowana w AI wymaga zgody zarządcy?

KeyStory: Bo też pojawia się pytanie w kontekście czegoś, co zostało już wygenerowane w rzeczywistości.

Mówię tu na przykład o dziełach sztuki, o jakichś wizerunkach znanych albo na przykład o jakichś budynkach, które są znane itd.

I wiadomo, one są objęte jakimś prawem autorskim i nie można z nich tak sobie korzystać, na przykład w spotach i tak dalej, tylko trzeba mieć na to zgodę, na przykład zarządcy danego budynku czy właściciela praw i tak dalej.

Ale w momencie, kiedy je trochę przerobimy w sztucznej inteligencji, czy wtedy możemy z nich skorzystać na przykład w spocie, który jest trochę generowany w AI i obejść te rzeczywiste ograniczenia?

Prof. Michał Jackowski:  Myślę, że tak. Budynek stworzony w wirtualnej rzeczywistości będzie nadal budynkiem stworzonym w wirtualnej rzeczywistości, a nie rzeczywistą wieżą Eiffla czy pałacem Buckingham. Więc to jest fajne narzędzie do tego, żeby wiele takich dziwnych furtek sobie otworzyć.


Ale inny przykład, to jeden z moich ostatnich gości podcastu, aby był tak zły na branżę muzyczną właśnie dlatego, że z jednej strony pojawiają się plagiaty znanych utworów, z drugiej strony twórcy zakazują utworów inspirowanych, składają pozwy. Mój znajomy za pomocą sztucznej inteligencji stworzył bazę wszelkich do tej pory zebranych i niezebranych jeszcze niestworzonych melodii.

AI wygenerowało mu 3,7 miliarda utworów, piosenek, które wrzucił do bazy, którą upublicznił.

I powiedział ciekawą rzecz: Od tej pory nikt nie będzie mógł zakazać drugiemu wykorzystania jakiejkolwiek muzyki, bo jest publiczna baza wszelkich dostępnych, objętych publiczną licencją, wszelkich dostępnych na świecie stworzonych do tej pory melodii.

To jest człowiek, który jest prawnikiem, muzykiem i technologiem i to była jego idea, żeby upublicznić melodię, żeby ktoś nie mógł zakazywać drugiemu grania i tworzenia.

Czymś innym jest wykorzystanie melodii, a czymś innym później zlepienie z niej hitu, utworu, czegoś, co ludzie słuchają, dogranie tekstu.

Więc sztuczna inteligencja może też pomagać opubliczniać pewne rzeczy, open source’ować.

Jego celem jest popchnięcie świata do rozwoju, po to żeby nie zamykały się, żeby nowe osoby wchodzące na rynek muzyczny nie bały się, nie wiem, inspirowania się cudzą twórczością, bo ktoś mi zakaże, bo będzie mnie pozywał o miliony dolarów odszkodowania.

KeyStory: No właśnie, czy to nie powinno być tak, że skoro sztuczna inteligencja uczy się również na tych rzeczach, które są objęte prawem autorskim i to tym czynnym, na przykład jak z Sora.

No Sora konkretnie uczy się przecież i z Instagrama, i z filmów, i innych materiałów.
Czy w związku z tym na przykład firma, która ją tworzy – bo też jest OpenA – czy nie powinna płacić jakiegoś rodzaju opłaty autorom za to, że trwa ta nauka? Jak Spotify czy streamerzy.

To jest bardzo ciekawe pytanie. Gdzie jest granica to wiecie sami najlepiej.

Ja napisałem trzy książki, które też były kopiowane, nie tak dużo, bo to nisze, książki dla prawników, ale też pewnie się złościłem, kiedy widziałem na chomiku tę książkę, którą sobie każdy mógł ściągnąć, w którą ja trochę pracy włożyłem, więc wynagrodzenie tej pracy niematerialnej jest istotne i przecież jest burza teraz dotycząca streamingu i niepłacenia przez serwisy streamingowe polskim aktorom, reżyserom.

W Polsce nie objęto streamingu tymi opłatami audiowizualnymi. Ostatnie miejsce w Europie.

Tak, więc myślę, że podobnie można to przyłożyć do sztucznej inteligencji, tylko to wymagałoby już zmiany prawa.

Jeśli uznajemy, że to jest jednak inspirowanie się, to inspirowanie nie jest kopiowaniem, nie jest upublicznianiem, ale oczywiście nie oznacza, że nie możemy prawa tak zmienić, żeby ten, który się zawodowo, przemysłowo inspiruje cudzymi utworami, jednak w jakiś sposób nie płacił w rozwój tego tego, czym się karmi sztuczna inteligencja. 

Czym grozi nam nierobienie tego?

Tym, że tych wytworów sztucznej inteligencji będzie coraz więcej, AI będzie się uczył na sobie, na swoich wytworach, będzie coraz głupszy, będzie coraz bardziej karmiony pewnymi wykrzywionymi rzeczami.

KeyStory: Myślę, że tego akurat możemy być pewni, że nadpodaż materiału AI w stosunku do tego generowanego przez człowieka, to będzie gigantyczna przewaga, bo ilość pracy, którą wymaga stworzenie np.
rysunku, grafiki przez człowieka, będzie zaraz na tyle kosztowna, że przy wszystkich mniejszych produkcjach to będzie. Czyli tam, gdzie jest tego najwięcej.

Gdybyśmy spojrzeli na piramidę produkcji, to tu na szczycie będzie człowiek, a wszędzie niżej będą wytwory sztucznej inteligencji.

Więc myślę, że ten problem naprawdę się zrobi pewnej redystrybucji.

I tu znowu powstaje problem taki, że w związku z tym, że sztuczna inteligencja bazuje na pewnym ograniczonym zbiorze danych, to te rzeczy, które będą wychodzić, mogą wychodzić praktycznie prawie identyczne.

I to znowu, wyobraźmy sobie sytuację, w której jest billboard jednej marki i obok jest praktycznie taki sam drugiej, z minimalnymi różnicami. Bo to działa, bo to jest skuteczne.

Zresztą gdy my bawimy się trochę więcej i używamy nawet tylko konceptów, bo ja używam Midjourneya, pracuję nad storyboardem, żeby podeprzeć koncept obrazkami, bo to oczywiście jest łatwiejsze dla klienta, żeby sobie wyobraził, jak to będzie finalnie wyglądać.

to często jest tak, że gdy dążę do opisu i coraz bardziej doprecyzowuję to, opisuję style, nagle zaczynam lądować w prawie identycznych obrazkach.

To się zdarza, że da się tą drogą dojść bardzo blisko jakby wpadania w tą samą zakładki, no bo tam jest po drugiej stronie sztuczna inteligencja, która odczytuje komunikaty.

Więc gdy ja doprecyzowuję kolejne komunikaty, jestem coraz bliżej czegoś podobnego w gruncie rzeczy, to w tym jest pewne niebezpieczeństwo powtarzalności, a nie da się tego w żaden sposób prawnie zablokować.

Czy w momencie gdy do tego billboardu dodam swoje packshoty i tak dalej, to jestem w stanie w jakiś sposób zablokować ten obrazek dla mnie, czy to ryzyko istnieje zawsze?

Co zrobić, żeby ktoś inny nie mógł wykorzystać mojego utworu stworzonego w AI?

Prof. Michał Jackowski: Pytasz o to pewnie, czy ktoś inny może go wykorzystać.

Jeśli twój wkład twórczy będzie istotny, czyli dodasz coś istotnego do tego, to już moim zdaniem nie będzie mógł wykorzystać, ale jeśli jeden do jeden wykorzystasz output z AI, no to myślę, że tak będzie.

KeyStory:  Ale w drugą stronę obracając, to na przykład mogę wykorzystać w reklamie przerobiony utwór The Beatles na przykład?

Prof. Michał Jackowski: Pytanie, jak mocno przerobiony?

KeyStory: Znaczy, te same głosy i tak dalej, ale zupełnie jakiś tekst z kosmosu, muzyka wygenerowana, bo to żaden niekonkretny utwór, ale wszyscy będą wiedzieć, że to jest The Beatles.

Prof. Michał Jackowski: Wiesz co, jeśli byłyby głosy jeden do jeden, to myślę, że byłby to problem.

Nie jestem muzykiem ani muzykologiem, ale myślę, że jeśli by się różniły nieco częstotliwością, nie wiem czy w stopniu dla ludzkiego ucha wychwytywalnym, to już by można było tego bronić.

To, o czym mówicie jest dokładnie takie samo w branży prawnej.

Część zeszłego roku spędziłem na przepytaniu 200 firm prawniczych z całego świata, reprezentujących 100 tysięcy prawników, o to, jak używają sztucznej inteligencji, czy używają, czego się boją, bardzo rozbudowany raport. I wyszło nam, że 51% prawników używa sztucznej inteligencji, a 38% zadań sami prawnicy zidentyfikowali jako rzeczy, które mogą być, które są na tyle powtarzalne, na tyle męczące, że powinna je robić sztuczna inteligencja.

Nie chciałbym, żebyśmy popadli w taką w taką myśl, kurczę, zmienia się to i czeka nas naprawdę zły czas, bo przecież moglibyśmy to dalej wykuwać na kowadle te nasze rzeczy, po co te maszyny coś robią.

Ja jestem wielkim zwolennikiem tego, żeby AI przejął te proste, powtarzalne rzeczy, żeby osoby, które rzeczywiście są ekspertami, mogły właśnie skupić się na tym, żeby te kampanie strategicznie, tak jak u was, ułożyć.

U nas, żeby ten produkt dopasować do potrzeby klienta, żeby, nie wiem, mieć czas na to, żeby z nim rzeczywiście pogłębiony wywiad zrobić, rzeczywiście dopytać, na czym mu zależy, a potem niech ten AI to pismo przygotuje, które oczywiście na końcu sprawdzi kompetentny prawnik, ale już sprawdzenie to nie jest pisanie.

I myślę, że wiele branż doświadczy tego, że wiele prostych rzeczy będzie zastąpione przez sztuczną inteligencję.

No kluczem jest właśnie to, żeby tylko móc powiedzieć, Jasne, jeśli ja z maszyną razem to zrobiliśmy, to nadal ma to być, niech to będzie moje, a niech to nie będzie cudze.

KeyStory: Z jednej strony to jest fajna szansa i to jest rozbudowywanie kreatywności, a z drugiej strony w naszej branży bardzo często chodzi o pieniądze.

I tak jak mówiłem o tej sesji zdjęciowej czy filmie, czy nawet tej muzyce, to są wszystko licencje i pieniądze, które albo ktoś zarobi, albo nie.

Nam to otwiera bardzo duże możliwości, bo niskim nakładem finansowym naszych klientów możemy im zaproponować coś super kreatywnego, ale ktoś na tym traci.

Prof. Michał Jackowski: Myślę, że poruszyliście kilka zagadnień.

Po pierwsze, zgadzam się, że to jest niebezpieczeństwo, to na pewno rozreguluje obecny rynek pracy.

Już dzisiaj kiedy prowadzę zajęcia ze studentami, prawa, oni mnie pytają, czy my będziemy za te trzy lata, jak skończymy studia, potrzebni.

Ja im mówię, będziecie potrzebni, ale musicie się liczyć z tym, że trochę inaczej będziecie musieli zacząć pracować, bo po pierwsze, będziecie musieli pracować z technologią, po drugie, macie przewagę konkurencyjną, bo wy w wieku dwudziestu paru lat, jak się na studiach już tego nauczycie, wygryziecie tego pięćdziesięcioletniego prawnika, który podchodzi do tego narzędzia jak do jeża.

Czyli możecie wygrać tą zmianę pokoleniową i technologiczną.

Po drugie, będzie na pewno mniej juniorów potrzebnych. Zastępowalność pokoleń zawsze będzie potrzebna, czyli ktoś mnie będzie musiał zastąpić, więc muszę mieć prawnika juniora i jak jestem rozsądny, to go wychowam, ale już niekoniecznie pięciu, tylko dwóch na przykład, bo dwóch z AI zrobi to samo, co przed erą sztucznej inteligencji zrobiło pięciu.

Po trzecie, rzeczywiście może być tak, że te prace takie średniego szczebla zanikną.

Czy prawo zablokuje AI?

 KeyStory: Czy Unia Europejska, Twoim zdaniem, spróbuje coś z tym zrobić?

I czy w ogóle jest szansa zatrzymać taką falę, która tak szybko narasta?

Prof. Michał Jackowski: Gdybyś to pytanie postawił rok temu, to bym powiedział, nie wiem, może były wtedy dyskusje na ten temat.

Teraz wchodzi już w życie AI Act, czyli taki akt o sztucznej inteligencji, który został finalnie po wielu bojach w zeszłym roku przyjęty, wiemy co w nim jest i ten tekst będzie powoli wdrażany w całej Unii Europejskiej, są terminy przejściowe, okresy przejściowe, w pełni wejdzie w życie za kilkanaście miesięcy.

I pewnie nie będzie zmieniony dość szybko, bo podobnie jak RODO, RODO też było wdrażane przez długi czas i jest od kilku lat i nikt nie myśli na razie o tych zmianach.

Tam nie ma takich myśli, tam jest raczej myśl taka: musimy konkurować ze światem, nie możemy się na maksa usztywnić i tak się usztywniamy w ramach Unii Europejskiej, nie jesteśmy tak liberalni jak Amerykanie czy Bliski Wschód, usztywniamy się, no ale mamy świadomość tego, że nie chcemy być skansenem, więc nie możemy tych regulacji tak usztywnić, że za moment nikt by do Europy ze sztuczną inteligencją nie wszedł.

Więc na pewno nie będzie zmieniać w taki sposób regulacyjny.

To, nad czym się prowadzi dyskusje dzisiaj, no to jest opodatkowanie robotów na przykład, czy I to sobie jestem w stanie wyobrazić.

KeyStory: Powiedziałeś o pewnym usztywnieniu akt w stosunku do tego, co jest w Stanach Zjednoczonych. Na czym ono polega?

Jaka będzie ta różnica w ogóle między Europą a Stanami na przykład?

 

Prof. Michał Jackowski: W Stanach tak naprawdę te regulacje się dopiero tworzą.

Te regulacje są bardzo ogólnymi wytycznymi. Zostały wydane wytyczne, które mówią, jak urzędy mają pracować nad kolejnymi przepisami, więc nie ma jednego, całościowego aktu.

W Europie został wydany jeden całościowy akt i on przewiduje już kilka kategorii systemów, które nie mogą być w ogóle tworzone przez sztuczną inteligencję, czy z wykorzystaniem sztucznej inteligencji i tu każdy się chyba zgodzi, że to są takie przyjęte w naszym cywilizacyjnym kręgu rzeczy, które, nie wiem, social scoring nie jest dopuszczalny albo predykcja pewnych zachowań tłumu poza określonymi sytuacjami.

Nie chcielibyśmy, żeby nasze zachowanie było oceniane i w ten sposób bylibyśmy premiowani.

Poza tym jest dość szeroka gama systemów wysokiego ryzyka, które które są bardzo uregulowane.

Ta gama będzie doprecyzowywana, bo to są dość szerokie kategorie.

W prawie na przykład bardzo interesujące są systemy wspierające sędziów.

One są systemami wysokiego ryzyka, będą pewnie doprecyzowywane te szczegóły.

I są szczególne regulacje dotyczące LLM-ów, czyli tych dużych modeli językowych, które muszą spełnić dodatkowe warunki, na przykład muszą być trenowane zgodnie z prawem autorskim, czy muszą być transparentne, czyli muszą odkryć się, jakimi metodami są trenowane.

Pytanie, czy to jak to będzie wykonane, jak mocno OpenAI na przykład się odkryje, no to sam jestem bardzo tego ciekaw.

RODO obowiązuje od iluś lat i cały czas wielkie koncerny nie do końca przestrzegają tych przepisów, wolą płacić wysokie kary niż tak stuprocentowo się dostosować do RODO.

Myślę, że tu może być podobnie, taka gra trochę: Ujawnimy tyle, ile chcemy i ile uważamy, że jest dopuszczalne.

Za parę lat ktoś nas sprawdzi i być może da karę, która przy naszych gigantycznych obrotach i tak nam nie zaszkodzi, bo może jest wliczona w koszty.

Ja jestem ciekaw, jak wy widzicie, przyszłość branży, na przykład takiej marketingowej z wykorzystaniem AI?

Jak AI wpłynie na branżę reklamową?

KeyStory: My się zajmujemy typowo wideo i kreacją, więc my bardzo wyraźnie widzimy na razie szanse, które to daje.

Czyli zawsze największym problemem w komunikacji z klientem było to, że on musiał sobie wyobrazić efekt finalny.

My teraz np. robimy reklamę, którą właściwie w 100% wygenerowaliśmy najpierw obrazek po obrazku, potem zrealizowaliśmy na Unreal’u przy kliencie, gdzie on już na planie widział ją, jak ona będzie wyglądała finalnie.

Więc to są takie rzeczy, które robią ten krok do przodu, pozwalają zrobić, że klient przestaje kupować kota w worku.

Ja podejrzewam, że następny krok będzie w ogóle szalony, bo coraz powoduje, że będzie się tworzyć już reklamy w takich wersjach nazwijmy to wstępnych i wysyłać na badanie – i klient już nie będzie wybierał, tylko będzie badał, które mu najlepiej działa z grupą.

To daje dużą szansę też średnim i małym domom produkcyjnym i w sumie też finanserom, którzy chcą w tym uczestniczyć, bo też sporo ludzi się tego boi, od tego ucieka i nie chce tego próbować, co jest dziwne.

I w ogóle tak naprawdę masz też trochę rację Łukasz, bo ja nigdy o tym nie pomyślałem, ale w momencie, gdy grasz od większej stawki, to już tak naprawdę też musisz dużo na stole położyć.

Musisz zrobić animatik, musisz zrobić storyboardy, one muszą być ładne.

Wszystko kosztuje, więc mniejsi gracze już w tym momencie nie mieli na to środków i często formalnych wypadali z tej zabawy, a to odchudza jakby ten próg wejścia, on jest zupełnie gdzie indziej.

Prof. Michał Jackowski: Ciekawe, to wam opowiem, że jak badałem prawników, czy są otwarci na AI, to najbardziej otwarci byli bardzo duzi, którzy pewnie mają mnóstwo zasobów, już myślą strategicznie o przyszłości i najmniejsi!

A najbardziej oporny był ten środek, który się tam wygodnie umościł, chciałby, żeby było tak jak zawsze, bo już swoje odpracowaliśmy, żeby zdobyć pozycję na rynku, chcielibyśmy od niej odcinać kupony.


Więc myślę, że to może być w wielu sytuacjach podobnie, że ten, kto będzie chciał wejść, wyważyć drzwi, wejść na rynek, będzie musiał albo mógł korzystać.

KeyStory: To co nas cieszy i jest dla nas dużą szansą – to fakt, że kreacja zaczyna mieć znowu fundamentalne znaczenie. Bo do tej pory było trochę tak, że budżet był mega istotny, w sumie najistotniejszy, później jakieś takie podejście, znajomość techniczna, jak to się robi i tak dalej. A teraz kreacja będzie miała fundamentalne znaczenie do wszystkiego.
Najważniejszy będzie pomysł, bo to będzie, bo przy zalewie jakby elementów z Sory na przykład czy innych rzeczy, które już nie będą generowały dużo kosztów, no to w sumie ta idea będzie najważniejsza, kluczowa.


Myślę, że w zeszłym roku spotykałem się, kiedy opowiadałem o tym narzędziu, które tworzę, to dotyczącym dla prawników AI-owym, spotykałem się z takimi pytaniami, a co czy czat GPT, czy GPT, czy tam AI nas rozjedzie, czy jak to będzie, jak będę musiał rozmawiać o tym AI.

Myślę, że teraz po roku mamy świadomość, że jednak nie zastąpi w tym pierwszym kontakcie, w tej najważniejszym, w tej opowieści, w komunikacji, w wyczuciu uczuć, nastrojów, dostosowania.

 

Ale na przykład wygeneruje w 80% dobrą treść pozwu, którą kumaty, sensowny prawnik sprawdzi, poprawi w wymaganych miejscach i będzie miał gotowe.

Sama wartość, dla mnie sama wartość.

Bardzo dziękujemy za super interesującą rozmowę.

Myślę, że będziemy wracać do niej za jakiś czas, jak wszystko będzie się zmieniało, może za rok.

Prof. Michał Jackowski: Ja też wam dziękuję, myślę, że koniecznie musimy się spotkać za jakiś czas, bo ten świat, te interpretacje, zmiany przepisów, zmiany w ogóle otoczenia są tak duże, że za rok możemy się spotkać i powiedzieć coś zupełnie innego, a nasi słuchacze się zdziwią, co za bzdury opowiadaliśmy rok temu, ale tak z AI już jest i musimy być na to gotowi.

Kanał pana profesora Michała Jackowskiego o Sztucznej Inteligencji w świetle prawa: https://www.youtube.com/@mjackowski/