15/02/2023| Podcast KeyStory

Dlaczego spoty filmowe są takie drogie - ile kosztuje produkcja filmu reklamowego?


Profesjonalna produkcja filmowa wiąże się z budżetami, które dla osób spoza branży mogą być zaskakujące. Dopiero analiza poszczególnych elementów, które składają się na film, daje obraz, skąd biorą się ceny spotów reklamowych.

Punktem wyjścia podczas planowania budżetu reklamy jest kosztorys.

Po rozpisaniu wszystkich pozycji możemy się zastanowić, co jest dla nas najbardziej korzystne i efektywne, a z czego można zrezygnować.

Dlatego postanowiliśmy przeanalizować przykładowy kosztorys i wyjaśnić, jak jego pozycje przekładają się na efekty, które potem można zobaczyć na ekranie.

Zobacz też: Jak oszczędzić produkując spot reklamowy?

Ile tak naprawdę kosztuje produkcja wideo?

Siadając do kosztorysu trzeba uwzględnić każdą ewentualność. W tym przypadku szczegóły są istotne. Musimy wyobrazić sobie, jak będzie wyglądał skończony film, jak będzie wyglądał plan zdjęciowy. Wtedy po dokładnym przeanalizowaniu całej koncepcji można dopiero przysiąść do Excela i zacząć realizację pomysłu.

Im lepszy, bardziej doświadczony realizator tym obraz będzie lepszej jakości i przede wszystkim ciekawszy, co przekłada się na jasny przekaz, pamiętając, że każdy szczegół, niuans ma znaczenie.

Na produkcję filmów promocyjnych składa się wiele różnych elementów. Niestety, kiedy podsumujemy wszystkie szczegóły, które są nam potrzebne, żeby móc zrealizować film, to te cena filmu promocyjnego zaczyna rosnąć.

Jednak trzeba od razu zaznaczyć, że jeżeli od początku znamy budżet, pozwala nam to dostosować nasze realizacyjne podejście. Żyjemy teraz w czasach, gdzie jest taka różnorodność sprzętu filmowego, światła, możliwości, że na pewno da się Wszystko dostosować do budżetu. Nie bójcie się podawać widełek cenowych, jakie macie do przeznaczenia na reklamę – one pomogą nam dać Wam najlepszy efekt w rozsądnej cenie.

W dzisiejszych czasach klienci boją się podawać budżety ze strachu, że dom produkcyjny zrobi swoje, a zafakturuje kwotę podaną przez klienta (czy jest ona zasadna czy nie).

Zobacz też: Po co podawać budżet na reklamę?

Koszty związane z przygotowaniem spotu reklamowego i w związku z tym jego cena zależą od wielu czynników, które chętnie przedstawimy Wam na spotkaniu.

Na początku warto sobie uświadomić, że filmu nie da się wycenić na sekundy, minuty, metry ani żadną inną miarą. Każdy film jest inny i trzeba do niego podejść indywidualnie.

Za każdym razem trzeba się bardzo porządnie zastanowić, co tym razem będzie najbardziej efektywne, co będzie potrzebne? Z czego z kolei możemy zrezygnować? Żeby w ogóle zacząć tworzyć kosztorys, musimy najpierw umieć sobie wyobrazić, jak dokładnie będzie wyglądał skończony film. Następnie trzeba wiedzieć, jak stworzyć plan zdjęciowy, który doprowadzi do tego efektu. Dopiero kiedy przeanalizujemy te wszystkie składowe, możemy usiąść do Excela i je rozpisać.

Pierwsza pozycja w kosztorysie dotyczy ekipy. Dlaczego to jest takie drogie? Przecież każdy może trzymać kamerę!?

Ile kosztuje film reklamowy - elementy kosztorysu

Reżyser

Reżyser to osoba, którą zatrudniamy jako pierwszą w momencie, w którym już mamy zaakceptowanym budżet i przechodzimy do realizacji kosztorysu. Jest to osoba, z którą konsultujemy każde kolejne działanie: jakiego zatrudniamy operatora, jakich realizatorów, kogo castingujemy, jakie mniej więcej chce mieć lokacje itd., ponieważ na planie filmowym spotyka się wiele artystycznych dusz.

 

Artystyczne zacięcie ma i operator i wizażystka, i stylistka, i scenograf, i foodstylistka, i jeszcze wiele innych osób. Z jednej strony jest to wspaniałe, ale czasem dochodzi do różnic artystycznych i reżyser ma nadrzędny głos, który rozwiązuje spory. Jego wizja jest tą, która pozwala spójnie zebrać te wszystkie talenty w jedną całość.

Dlatego reżyser to osoba, która ma bardzo dużą odpowiedzialność.

Widełki cenowe jeśli chodzi o stawki reżysera są dosyć wysokie, bo jest to koszt od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Skąd wynika taki duży rozstrzał?

Z doświadczenia, z portfolio, z renomy i z wielu innych czynników.

Dobierając każdorazowo reżysera do projektu, nie tylko patrzymy na budżet, ale patrzymy też na jego specjalizację. Jeden reżyser czuje się lepiej w spotach typowo foodowych, inny z kolei bardzo fajnie prowadzi storytelling, jeszcze inny ma świetną rękę do dzieci. Jeden lubi konwencję bardziej tradycyjną, inny bardziej pojechane filmy.

Dlatego za każdym razem bardzo skrupulatnie myślimy nie tylko budżetem i  techniką, ale też stylem, który chcemy uzyskać i do tego dobieramy ekipę.

Operator

Kamerę może trzymać ktokolwiek, ale efekt końcowy trzymania kamery każdorazowo będzie zupełnie inny. Im lepszy, bardziej doświadczony realizator, tym obrazek jest ciekawszy, lepszej jakości, a historia jest poprowadzona w sposób bardziej czytelny.

Tutaj każdy niuans ma znaczenie: czy kadrujemy pół metra szerzej czy węziej, czy światło pada z tej strony, czy z innej, czy jest go więcej czy mniej? Czy ruch kamery jest szybki, czy wolny – a może żaden? Czy aktor się rusza szybciej czy wolniej. Czy kręcimy przy użyciu wózka czy gimbala? Steadicamem czy z ręki? Tak naprawdę możemy usiąść w wózku sklepowym i jechać z górki i też kręcić. Jest tyle drobnych zabiegów używanych przy kadrowaniu. One nigdy nie są przypadkowe i wierzcie nam, tylko naprawdę dobry specjalista wie, jak wycisnąć z każdego kadru maksymalnie najładniejszy efekt.

Oprócz reżysera i operatora na planie pracuje jeszcze cały sztab ludzi. Kto jeszcze wchodzi w skład ekipy filmowej?

Dzień zdjęciowy jest bardzo specyficznym dniem pracy. Sprzęt kamerowy jest bardzo drogi, światła również. Realizatorzy też mają wysokie dniówki, w związku z czym staramy się zawsze w jeden dzień wykonać jak najwięcej pracy, żeby w jak najkrótszym czasie nagrać jak najwięcej ujęć i nie przemnażać tego przez kolejne dni zdjęciowe, które nam znacznie ten budżet podbiją. Żeby móc tak sprawnie pracować, plany zdjęciowe muszą być idealnie… zaplanowane. Każdy plan jest rozpisany co do minuty, tam wszystko jest wyliczone, nawet każdy moment jedzenia kanapki, każda przystawka kamery choćby o 2 cm i każda podmianka scenografii.

Żeby mieć ten idealnie naoliwiony sprawny organizm, który się w tym planie dnia taki idealnie odnajduje, musimy mieć bardziej rozbudowaną ekipę.

Musimy mieć nie tylko reżysera operatora i ten cały pion artystyczny, czyli scenografów, wizażystki itd., ale też sztab osób technicznych. Im więcej ich na planie, na przykład oświetlaczy czy dyżurnych, tym szybciej jesteśmy w stanie przedstawić lampy czy scenografię, coś umyć czy coś posprzątać.

Niezależnie od tego ile osób będzie, gdy dotrzecie na nasz plan, zawsze zauważycie, że wszyscy uwijają się jak mróweczki i wszyscy pracują naraz, bo nie tylko pracują nad ujęciem, które się właśnie w tej chwili dzieje, ale też już nad kolejnym krokiem czy nawet kilkoma krokami do przodu.

Wszystko po to, żeby w momencie, w którym kończymy kręcić to, co aktualnie jest kręcone, wszystko było już przygotowane do kolejnego ujęcia. Jak w szachach, pięć ruchów do przodu.

Przy tak skomplikowanej pracy nie jesteśmy w stanie obsadzić 16 zadań na raz dwoma osobami.

Z punktu widzenia klienta to mogą być jakieś tam pozycje w kosztorysie, które najlepiej by było pousuwać i zmniejszyć tą liczbę ludzi, ale z punktu widzenia producenta im więcej ludzi odpowiadających za konkretne zadania tym lepiej. dzięki temu możemy uniknąć nadgodzin ekipy i kolejnych kosztów związanych np. ze sprzętem.

Sprzęt - kamery, dźwięk i światła

Kolejną dużą pozycją w kosztorysie jest sprzęt. Czy koniecznie musimy wynajmować taki drogi sprzęt?

Przecież można było to nagrać telefonem przy słoneczku. Czemu tyle sprzętu, czemu to wszystko jest takie drogie?

Żyjemy w absolutnie niesamowitych czasach, jeśli chodzi o sprzęt. W czasie, kiedy pracujemy w produkcji filmowej, na rynku wydarzyła się (i dzieje nadal) prawdziwa rewolucja sprzętowa. W tej chwili możemy pracować na kamerach, przy których pracują aktualnie najwięksi filmowcy w Hollywood. Jednocześnie obserwujemy też, że nawet iPhone i inne smartfony mają coraz lepsze aparaty. Dlaczego więc wybieramy drogi sprzęt?

Owszem, wspaniały efekt filmu możemy uzyskać nawet smartfonem, zwłaszcza jeśli włożymy go w ręce doświadczonego specjalisty. Niemniej jednak kamera filmowa zawsze będzie sprzętem, który wydobędzie nam najbardziej wysmakowany, wysublimowany filmowy obrazek i jeśli tylko możemy sobie w budżecie na to pozwolić, żeby mieć kamerę z najwyższej półki lub z trochę wyższej półki, jest to zawsze dobra inwestycja.

Niemniej jednak oczywiście mamy wybór i możemy wziąć coś za 20 000 zł, a możemy też za 5 000 zł i też oczywiście nagramy tym dobrze, zwłaszcza jeśli włożymy to w ręce sprawnego operatora.

Jednak w nagraniu reklamy każdy niuans ma znaczenie, więc warto inwestować w jak najlepsze sprzęty.

Sprzęty dodatkowe

Jeśli chodzi o gimbale, wóz, slajdery i steadicamy itd., to wszystko są pomoce do uzyskania jakichś konkretnych ujęć czy konkretnego wrażenia w filmie i są to też dodatkowe koszty.

Często spotykamy się z takim myśleniem, że w momencie, w którym zrezygnujemy z jednego czy drugiego sprzętu, czy weźmiemy coś trochę taniej, to oszczędzimy. Natomiast często rezygnacja z pewnego rodzaju sprzętu na planie powoduje, że czas samego trwania nagrania się znacznie wydłuża i w momencie, w którym wpadamy w tak zwane nadgodziny, czyli przekraczamy ustawowe 11 godzin, to de facto kosztuje nas to więcej niż to, gdybyśmy sobie wzięli na przykład na plan steadicam i i dzięki niemu pracowali trzy razy szybciej. Także warto się dobrze zastanowić na etapie kosztorysu, które rozwiązanie będzie dla nas najlepsze.

To samo dotyczy ludzi. Jeśli będziemy ograniczać ekipę i spowoduje to wydłużenie pracy, analogicznie wpadniemy w nadgodziny lub będziemy musieli przyspieszać ujęcia, robić mniej dubli, a przez to będziemy mieli mniejszy wybór scen podczas montażu. Także czasem to, co z pozoru wydaje się oszczędnością, może nas kosztować drożej.

Załóżmy, że mamy super reżysera, super operatora, mamy ten super sprzęt, to cóż nam jeszcze potrzeba? Czy nie możemy grać w sytuacji zastanej? Jest słoneczko i nic więcej nam do szczęścia nie potrzeba.

Niejeden już próbował...

Oczywiście, że możemy, ale jeśli jednak będzie to przez nas od początku do końca wykreowana sytuacja, poświecona w odpowiedni sposób odpowiednią lampą, wtedy mamy zdecydowanie większą kontrolę nad obrazem końcowym.

Rysujemy de facto obrazek światłem. Wyjdzie nam to zawsze ładniejsze niż jeśli będziemy działali na tym, co jest.

Mogę powiedzieć pewną ciekawą anegdotkę. Jakiś czas temu oglądałam making of do filmu „1917”. Jest to film o I Wojnie Światowej, kręcony mastershotami, czyli takimi bardzo długimi ujęciami bez cięć. I ponieważ ujęcia były bardzo długie, często obejmowały 360 °, to nie można było nigdzie stawiać lamp, bo weszłyby prędzej czy później w kadr. I ekipa pomyślała „No dobra, co tu się złego może wydarzyć? Najwyżej poczekamy raz czy drugi na na inną pogodę.” Okazało się, że ekipa – właśnie ci najlepsi realizatorzy z Hollywoodu dysponujący najlepszymi kamerami i najlepsi reżyserzy siedzieli tygodniami, czekając, aż w końcu pojawi się dzień z odpowiednią chmurką albo bez niej i żeby padało wtedy, kiedy trzeba i żeby światło było w tym dniu, kiedy będzie potrzebne. Przeszło to niestety ich najczarniejsze scenariusze. Dlatego nie rekomendujemy liczenia na szczęście.

Cena a liczba aktorów i gra aktorska

Kolejna duża pozycja w kosztorysie to casting i obsada. Czemu to nie nie mogą być naturszczycy? W końcu tyle płacimy za tego reżysera, że czemu on nie wyciągnie czegoś z tych ludzi, nie poprowadzi ich tak, żeby odpowiednio zagrali. Czemu wybieramy w ogóle aktorów, którzy są tacy drodzy?

To może zróbmy taki eksperyment, włączmy sobie w domu telefon, skierujmy na siebie i teraz załóżmy, że odgrywamy jakąś rolę, w której czujemy się nienaturalnie. Myślę, że większość z nas w takiej sytuacji czuje skrępowanie, zaczyna się nienaturalnie zachowywać i jest to absolutnie naturalny odruch.

Oczywiście dobry reżyser z naturszczyka wyciśnie tyle, ile się da, ale efekt czyli gotowy spot reklamowy nie będzie tak zadowalający jak przy profesjonalnym aktorze.

Również rozkręcanie takiej osoby może pochłonąć dramatyczną ilość czasu, że nie dość, że możemy wpaść w nadgodziny i i przekroczyć budżet, to jeszcze będziemy mieli potem mniej czasu na na duble, bo będzie nas gonił dzień zdjęciowy i konieczność przejścia do kolejnego ujęcia, które na nowo trzeba wypracować.

Zobacz też: O co chodzi z licencjami w reklamie?

Okazuje się, że pozycji w kosztorysie jest wiele, a każda przekłada się na finalny obraz.

Lokacja, scenografia, foodstylizacja – można mnożyć te elementy, one wszystkie są potrzebne. Nawet catering, który często jest przez klienta podważany. Po co w ogóle uwzględniać catering?

Plan zdjęciowy to zwykle znacznie dłuższy dzień pracy niż jesteśmy przyzwyczajeni. Ustawowo plany trwają 11 godzin. W tym czasie nie możemy sobie po prostu wyjść i pójść do restauracji. Nie mamy też, jak to w biurach bywa, dostępu do kuchni, gdzie sobie coś przygotujemy lub chociaż przechowamy w lodówce. Mało tego, jeszcze ekipa musi dojechać, wrócić, więc de facto są poza domem 13 godzin albo więcej i to oczywiście, jeśli w ogóle nie ma nadgodzin i też my jako klient, jako taka osoba, która się pojawia, czasem jesteśmy nagle wyrwani z tego naszego codziennego życia i dla nas to takie fajne, ciekawe, coś się dzieje, ale trzeba pamiętać, że dla filmowców (mimo że kochają swoją prace) jest to codzienność i te osoby codziennie są na tak długich planach, więc jeśli nie zapewnimy im ciepłego posiłku, to wszystko wpłynie na jakość ich pracy.

Ostatnią pozycją, która wpływa na to, ile kosztuje film reklamowy, jest postprodukcja.

Czyli wszystkie godziny spędzone na przygotowaniu nakręconego materiału do emisji. Montaż offline, udźwiękowienie, montaż online, animacje 2D i 3D itd. Wszystkie te pozycje dodatkowo wzbogacają kosztorys, ale jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej na ten temat, to mamy o tym osobny odcinek

Zobacz też: Postprodukcja w reklamie filmowej

Produkcja filmowa to złożony, wieloetapowy projekt

Plan filmowy jest trochę jak domino. Niedopatrzenie w małych rzeczach może przełożyć się na kosztowne skutki.

Często jest tak, że kręcimy gdzieś w plenerze bladym świtem. Ekipa nagle o 4 rano gdzieś jest na autostradzie albo w jakiś krzakach gdzieś wysoko w górach i wszystko, czego ze sobą nie zabierzemy, może nas w bardzo negatywny sposób dogonić i zastopować naszą pracę.

Jeśli jest upał, rozdajemy ludziom czapeczki, jak mają być przelotne deszcze – parasole i pelerynki. Nawet takie podstawowe rzeczy jak krzesła to coś, o czym trzeba pomyśleć dużo wcześniej. Fajnie, że wszyscy przyjechaliśmy w te krzaki i i krzaki są ładne, ale klient musi mieć gdzie usiąść. Trzeba zabrać jakiś namiot, jakiś stół, jakieś krzesło i może się wydawać: „OK, to nie jest aż tak ważne jak kamera czy lampa, ale bez tego tak naprawdę nie da się pracować.

Dlatego siadając do kosztorysu musimy myśleć przyczynowo – skutkowo i wyobrazić sobie każdą ewentualność: „coś pójdzie nie tak, ktoś się źle poczuje, pogoda się zmieni”.

Musimy myśleć o tym, o czym nawet nie jesteśmy w stanie pomyśleć i zadbać o każdy szczegół. I wtedy naprawdę możemy spać spokojnie, bo będziecie zadowoleni nie tylko z tego dnia, ale też z całej współpracy i przede wszystkim – z Waszych reklam.